Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Koloniści i Harcmistrze :)))
#1
Temat jest wyłowiony z rozmow na main pokoju Erotyczny.
Ja bylam RAZ ! RAZ na koloni i w zyciu nie pojade juz  Big Grin Big Grin.

Skoro Wam sie zebralo na wspominki ,no to jazda Smile Posluchamy ,posmiejemy sie .

Wiec jeszcze raz ,kto sikał do zlewu?
Kto i co wsadzał w smalec?
Kto sikał kolegom do łóżka na koloni ?Smile
Co to za gra "Pincipolo"?
Kto podglądał starsza druchnę jak sie myła?
Kto sie bawi do dzis swoim misiem z dziecinstwa? ;D

Kto był na koloni ręka do góry?
Kto był na obozie noga do góry !


Jak wspominacie takie wyjazdy?
Trauma? Czy rewelacja?Smile
#2
Nigdy nie byłam na koloniach...  :-\ za to jak w I klasie LO pojechaliśmy na wycieczkę integracyjną to już do końca LO z 3 koleżankami miałyśmy zakaz na jakiekolwiek wyjścia  Wink
"Nie sądziłem, że na świecie jest aż tylu idiotów - dopóki nie zobaczyłem Internetu"
S.Lem
#3
[i][color=maroon]O bosz Smile
Jeździłam na kolonie rokrocznie, byłam w różnych miejscach kraju, a nawet zagramanicą Smile
A później to za stara byłam i już nie chcieli mnie brać, o Sad

To były piękne czasy, bardzo mile wspominam te wyjazdy, aż czasami się łezka w oku kręci Smile
Co chwila nowy chłopak, nowa miłość Smile
Pierwszy raz całowałam się z chłopakiem właśnie na koloni (dodam, że w wawie), uczyliśmy się na sobie całować, nic nas nie łączyło, no ale jednak to był pierwszy raz i to z języczkiem!

Po jednej z kolonii w Hradcu przestałam pić piwo z sokiem i jeść lody na patyku w czekoladzie, bleee. Myślałam, że umrę po tej mieszance Smile

Jest jeszcze masa wspomnień z tych moich 7 kolonijnych wakacji, ale cdn Big Grin
#4
Ooooo ja to byłam całkiem sporo razy na obozach, pierwszy raz w 5 klasie podstawówki Smile)) Pamiętam, że strasznie się martwiłam tym, że jak wrócę do domu, to mama będzie miała mnóstwo prania Smile)) Ale było rewelacyjnie! Na obozy zawsze wyjeżdżałam w góry, i dużo chodziliśmy. Pamiętam:
- omyłkową sprzedaż piwa całej grupie piątoklasistów przez panią sklepową w Milówce - i równie omyłkowe wypicie tego piwa przez całą grupę Tongue
- hodowanie żuczka Klemensa wyłowionego z latryny  :o
- urządzenie zakazanej dyskoteki w stodole, przy magnetofonie kasetowym marki Kasprzak Tongue
- pościg za złodziejami plecaków
- podróże nocną "rzeźnią" do Zakopanego (bo najtaniej) - to było hardcore!
- Omlety z jagodami w barze mlecznym.... mrrrhhhh..... Tego baru już niestety nie ma Sad
- Wymyślanie różnych podstępów żeby się porządnie wykąpać - w tym notoryczne wkradanie się do klasztoru (żeńskiego, hyhy)
- szaleństwa w pewexach za 3 dolary na przykłąd...

I tak dalej i tak dalej.... Ech, to se ne vrati....
#5
I jeszcze pamiętam zbieranie przez cały rok puszek mięsnych, które można było kupować za "wołowe z kością" na kartki Big Grin
- I łowienie ryb w czym się dało - na wędkę zrobioną z patyka, żyłkę i haczyk, i smażenie potem tych rybek na ognisku - po całym tygodniu jedzenia jeżyn z makaronem to była prawdziwa poezja smaków!
- Jeden taki wyjazd pamiętam, że przez pomyłkę dali nam jako zaopatrzenie prawie same słoiczki z zupkami dla niemowląt Tongue
- Karniak - napełnienie menażkami ogromnego kotła z wodą, a do rzeki było ze 3-4 kilometry - i to po nocy Big Grin
- Dyżury w kuchni Undecided

(No i teraz się rozmarzyłam, i już kompletnie nie mogę pracować! Ach Wy niedobre baby! ;-) )
#6
I ja i ja, ja też jeździłamSmile
Na pierwszej kolonii byłam w 2 klasie podstawówki, strasznie daleko od domu bo jakies 30 kmSmile do tej pory pamietam traumę, jak do wszystkich dzieci w weekend przyjechali rodzice w odwiedziny a do mnie i mojej sis nie, bo akurat się przeprowadzali - ryczałyśmy pół dnia, aż pod wieczór przyjechał brat mamy z żoną i zabrał nas na lody Wink
Potem już jeździłam chyba co roku, na kolonie, obozy, raz byłam nawet zastępową na obozie harcerskim, takim prawdziwym, z namiotami, własnoręcznie budowanymi latrynami, myciem garów w jeziorze itp...
Z większych hardcorów to pamiętam jak nam się nad ranem zachcialo iść na truskawki Tongue ale chyba nie byliśmy jedyni z takimi pomysłami bo właściciel pola już na takich ochotników kradzionych truskawek czekał... i gonił nas potem po polach z widłamiSmile
Ehh a ile było kolonijnych miłości, ślubów itp... cudne czasyWink
A z największą psiapsiółą z kolonijno-obozowych czasów mam kontakt do dziś, o!
Alkohol jest wspaniałym środkiem rozwiązującym. Rozwiązuje on
małżeństwa, rodziny, przyjaźnie, konta bankowe, komórki wątrobowe i
mózgowe. Nie rozwiązuje tylko żadnych problemów.
#7
Kolonia byla w miejscowosci Rabka.
Moja trauma to salceson wpychany na siłę !
Baba nas straszyla strzykawką ,krzyczala ze bedzie robila zastrzyki usypiające jak nie bedziemy jesc.
W sumie to wolalam być uspiona do przyjazdu rodzicow  Big Grin
Raz w tygodniu <a bylam 2> ustawiala sie niej kolejka a ona obcinala nam paznokcie :-\
Kto obgryzal po kątach ,lała po rękach .
Dla rozrywki ujeżdzalismy tamtejszą  dużą świnię Smile)

Kto pisal listy do rodzicow,ten przed wyslaniem mial je przez tę babę cenzurowane.
#8
(01-13-2009, 04:11 PM)kk link napisał(a): Kolonia byla w miejscowosci Rabka.
Moja trauma to salceson wpychany na siłę !
Baba nas straszyla strzykawką ,krzyczala ze bedzie robila zastrzyki usypiające jak nie bedziemy jesc.
W sumie to wolalam być uspiona do przyjazdu rodzicow  Big Grin
Raz w tygodniu <a bylam 2> ustawiala sie niej kolejka a ona obcinala nam paznokcie :-\
Kto obgryzal po kątach ,lała po rękach .
Dla rozrywki ujeżdzalismy tamtejszą  dużą świnię Smile)

Kto pisal listy do rodzicow,ten przed wyslaniem mial je przez tę babę cenzurowane.


KK toz to koszmar nie kolonie  :o
jakos  nic mi do glowy nie przychodzi..........moze innym razem :-)
#9
7 lat.
oglądanie w kinie w formie okularów 3-D Freddiego Krugera skończyło się moją dezaprobatą wobec kolonii na zawsze. potem już tylko wyjazdy turystyczne.
z dobrych rzeczy pamiętam tylko adoratora o wdzięcznym pseudo Mrówka.
A, tam też zaliczyłam mój drugi pocałunek w życiu ;-P
#10
(01-13-2009, 04:11 PM)kk link napisał(a): Kolonia byla w miejscowosci Rabka.
Moja trauma to salceson wpychany na siłę !
Baba nas straszyla strzykawką ,krzyczala ze bedzie robila zastrzyki usypiające jak nie bedziemy jesc.
W sumie to wolalam być uspiona do przyjazdu rodzicow  Big Grin
Raz w tygodniu <a bylam 2> ustawiala sie niej kolejka a ona obcinala nam paznokcie :-\
Kto obgryzal po kątach ,lała po rękach .
Dla rozrywki ujeżdzalismy tamtejszą  dużą świnię Smile)

Kto pisal listy do rodzicow,ten przed wyslaniem mial je przez tę babę cenzurowane.

Gdzieś Ty była kobieto,w obozie karnym? :Smile

Pierwsze kolonie jak miałam 7 lat,w Miętnem koło Garwolina.Byłam tam z bratem ale i tak tęskniłam okrutnie.Jak odwiedził nas tata to chciałam z nim wracać.Najgorzej wspominam bawarkę,na szczęście brat ją uwielbiał i mu przemycałam.
W Miętnem byłam jeszcze raz,dwa lata później i to już lepiej wspominam.
Na pierwszym obozie(nie licząc biwaków z rodzicami) byłam w 7 klasie podstawówki.Najlepsze było granie po nocach we flirt(takie karty) Big Grin
"Nikogo nie obchodzą sińce upadłych aniołów."
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości